Kwerendy i spotkania bydgosko-toruńskie

Od dawno chciałem wybrać się do Bydgoszczy i Torunia. Miałem całkiem sporo do zrobienia w tych miastach. W końcu udało mi się zorganizować wyjazd łączący pracę, naukę, genealogię i spotkania towarzyskie.

Prolog

Z Opola wyruszyłem o 21:30. Planowo miałem być o 4:20, a Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, czyli mój pierwszy cel, miało być otwarte od 8:00. Zatem w planie miałem spędzić parę uroczych godzin zanim o 6:00 nie otworzą infrastruktury gastronomicznej przy dworcu w Bydgoszczy. Nie było mi dane wprowadzić tego karkołomnego planu w życie, ponieważ PKP zafundowało mi 220 minut opóźnienia. Tym razem jestem skłonny im wybaczyć, gdyż mogłem sobie dłużej pospać w ciepłym pociągu.

Przed podróżą w Opolu

Dzień pierwszy – Bydgoszcz

Do Bydgoszczy dotarłem we wtorek o godzinie 8:00. Śniadanie zjadłem jeszcze w pociągu niczym w filmie „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”, bo przecież miałem bardzo dobre połączenie. Do Archiwum 10 minut piechotą, zatem straciłem tylko 10 minut!
Na początek zająłem się zespołem 6/1/0 Deputacja Kamery Wojennej i Domen w Bydgoszczy . Liczyłem, że uda mi się znaleźć dokumenty z Amt Cammin z Sypniewa i okolic. Okazało się, że w AP w Bydgoszczy tych materiałów nie ma, ale w AP w Toruniu i owszem. W Toruniu nie planowałem wizyty w AP, ale jak się okazuje, życie weryfikuje plany. Na szczęście miałem nieco czasu i mogłem jeszcze dodać wizytę AP do grafiku.
Tymczasem zamówiłem także zespół: 6/2947/0 Archiwum dr. Andrzeja Boguckiego . Z dr. Boguckim miałem okazję prowadzić korespondencję w sprawie rodziny Malczewskich. Dzięki niemu dowiedziałem się o archiwum Zbigniewa Wicherka, a także o dokumentach o Sokolstwie przekazanych właśnie do AP w Bydgoszczy. Niestety w tym zespole nie znalazłem tego czego szukałem. Materiałów było tak dużo, że starczyło czasu jedynie na pobieżne przejrzenie dokumentów. Kolejnym zespołem, który mnie interesował był zespół : 6/198/0 Akta miasta Szubina . Tutaj poszukiwałem informacji o kuzynie Władysławie Małku, niestety także bez rezultatu. Przejrzałem tylko zespół: 6/96/0 Referat Specjalny Służby Bezpieczeństwa w Gdyni-Potulicach » Seria: 5 Opinie polityczne o właścicielach gospodarstw i mieszkań » Jednostka: 145. Generalnie miałem świadomość, że w AP w Bydgoszczy nie znajdę za wiele materiałów w okresie jaki mnie interesował (1603-1874). Tak naprawdę większość dokumentów datowana jest po 1874 roku. W zespole: 6/4/0 Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu znalazłem ciekawą mapę Sypniewa i już w domu zorientowałem się, że pominąłem zespół: 6/838/0 Państwowy Bank Rolny Oddział w Grudziądzu » Seria: 7 Wydział VII Agrarny » Jednostka: 14115. Ma znajdować się w nim m. in. odrys mapy katastralnej majątku Sypniewo. Za to udało mi się zrobić zdjęcia zespołowi: 6/2341/0 Starostwo Powiatowe Sępoleńskie w Sępólnie Krajeńskim » Seria: 5 Referat Rolnictwa i Reform Rolnych » Jednostka: 140. Znajdują się w nim wykazy nieruchomości poniemieckich gminy Sypniewo. Pierwsza kwerenda w Bydgoszczy była niezbyt udana, chociaż z drugiej strony zdobyłem trochę materiałów oraz informację gdzie szukać innych. Szczególnie polecono mi dwutomowy zbiór źródeł o Prusach Zachodnich za czasów Fryderyka Wielkiego wydany przez Maxa Bära — historyka i archiwistę, który był organizatorem archiwum państwowego w Gdańsku (t. 1, t. 2). Przy okazji trafiłem na arcyciekawą pozycję z 1908 roku pt. Die Kirchenbücher der Provinz Westpreussen, gdzie znalazłem stan zachowania ksiąg metrykalnych m. in. Sypniewa przed 1908 rokiem.
Chcę jeszcze także zobaczyć zespół: 6/1/0 Deputacja Kamery Wojennej i Domen w Bydgoszczy » Seria: 7 Akta Urzędu Domenalnego w Kamieniu [Amt Cammin Acta] » Jednostka: 0072 czyli Das Speciale Kontribution Catastrum Camminschen Grenzen in Absicht der Adlichen Güter (
kataster kontrybucyjny urzędu domenalnego w Kamieniu dot. dóbr szlacheckich), to może być ciekawe. Zatem zanosi się, że jeszcze wrócę do AP w Bydgoszczy.

Budynek AP w Bydgoszczy
Zamawiane materiały
Zbiory AP w Bydgoszczy

Po pracy przyszedł czas na ulubioną część programu, czyli jedzenie. Planowałem zjeść i zameldować się w hotelu, więc szukałem w okolicach dworca. Wcześniej widziałem, że powodzeniem cieszył się bar mleczny, więc postanowiłem pójść tradycyjnie na pierogi. Raczej nie spodziewałem się baru rodem z „Misia”. Mimo to jak spytałem o pierogi ruskie to usłyszałem niegdyś nieśmiertelne „nie ma” 😉 Zapytałem zatem ostrożnie, a co jest? Ekspedientka wymieniła parę pozycji, a ja wybrałem kotlet de volaille z ziemniakami, surówką i maślanką. To był błąd, kotlet sprowadzano chyba z Torunia, a ja czekając mogłem obserwować przekrój ludzi jedzących tego dnia w barze mlecznym. W końcu nieco zirytowany doczekałem się swojego jedzenia, które było średnie, ale niczego innego się nie spodziewałem. Wyszedłem z lokalu i miałem się udać do hotelu, ale zorientowałem się, że hotel jest 2 kilometry stąd i zupełnie nie po drodze. Zacząłem zastanawiać się jakie było moje kryterium przy wyborze tego noclegu. Zatem meldunek zostawiłem na później. Udałem się na spotkanie z Bartoszem Pyszke z Sypniewa, klerykiem z Wyższego Seminarium Duchownego im. bł. bp. Michała Kozala w Bydgoszczy, a prywatnie moim kuzynem i kompanem w genealogicznych poszukiwaniach. Nie było to nasze pierwsze spotkanie, ale jak zwykle był to mile spędzony czas. Bartek miał akurat przerwę, podobnie zresztą jak ja. Po przerwie udałem się do Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. dr. Witolda Bełzy. Tutaj w Czytelni Zbiorów Specjalnych znajduje się Archiwum Zbigniewa Wicherka. Wcześniej napisałem maila, więc wszystko już na mnie czekało. Tym razem kwerenda była bardzo udana. Przede wszystkim udało mi się zdobyć fotografie: Zbigniewa Wicherka 9 szt., rodziny Zbigniewa Wicherka 18 szt., różne 6 szt., a także artykuły wspomnieniowe po śmierci Wicherka. W zbiorze znajdują się także wspomnienia, pamiętniki oraz różne utwory. To wszystko dzięki Andrzejowi Boguckiemu, który odpowiednio zatroszczył się o dorobek mojego dalekiego kuzyna. Wcześniej wspominałem o Alojzym Malczewskim i właśnie w przeglądanym zbiorze znalazłem jego zdjęcia, a także nieznane mi zdjęcia Kazimierza i Lutosławy Malczewskich z Opola. Wizyta w bibliotece naprawdę była warta przyjazdu do Bydgoszczy. To nie był koniec wrażeń, jeszcze czekało mnie spotkanie z kuzynami Rzepkami, którzy są potomkami wspomnianego wcześniej Władysława Małka z Szubina. To było pierwsze spotkanie, ale wcześniej mieliśmy okazję korespondować ze sobą. Wprawdzie to moi 7 kuzyni, a naszym wspólnym przodkiem jest Wawrzyniec Małek urodzony w 1691 roku, to miło nam się rozmawiało i myślę, że kontakt będziemy nadal utrzymywać. Niedawno udało mi się potwierdzić pokrewieństwo z tą linią za pomocą DNA, ale wciąż czekam na pełne wyniki, aby móc o tym napisać coś więcej. Udałem się taksówką do hotelu na końcu świata, zdążyłem się zameldować przed zamknięciem recepcji i zanurzyłem się w naprawdę wygodnym łóżku.

Spacer po Bydgoszczy
Spotkanie z Bartkiem Pyszke
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. dr. Witolda Bełzy, Czytelnia Zbiorów Specjalnych
Zbigniew i Salomea Wicherkowie, rok 1967
Z kuzynami Rzepkami – Małkami

Dzień drugi – Toruń

Pobudka 5:45, prysznic i 2 kilometry do przejścia na dworzec. Bilet, drożdżówka, herbata i byłem już w drodze do Torunia. Okazało się, że system informowania o kolejnej stacji nie działa poprawnie i o mały włos wysiadłbym tam gdzie nie trzeba. Szczęśliwie udało mi się dotrzeć do Archiwum Państwowego w Toruniu, które znajduje się 2 minuty od Rynku. Było parę minut po 8:00, wypełniłem rewersy i za chwilę były gotowe moje zamówione materiały. Był to zespół: 69/289/0 Zbiory archiwalne Towarzystwa Naukowego w Toruniu » Seria: 1 Kataster Fryderycjański » Jednostka: 2076 oraz 69/289/0 Zbiory archiwalne Towarzystwa Naukowego w Toruniu » Seria: 1 Kataster Fryderycjański » Jednostka: 2078. Jeszcze tylko szybkie przejrzenie czy to na pewno to i można zacząć robić zdjęcia. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Niestety nie jest to zbiór kompletny, ale archiwista zasugerował żebym zobaczył co ma AP Gdańsk, a i tak pewnie czeka mnie kwerenda w Instytucie Herdera w Marburgu, a przede wszystkim w Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz w Berlinie (Dahlem). Zwłaszcza ta druga kwerenda jest możliwa do wykonania w najbliższym czasie, tym bardziej, że materiał w Marburgu opiera się na tym z Dahlem. Mam nadzieję, że się uda, bo Amt Cammin jakby zapadł się pod ziemię i znalazłem tylko jego skrawki świadczące o tym, że te dokumenty istniały.

Zbiory w AP Toruń
Koperty, w których znajdowały się materiały

Wracając do Torunia, to była najszybsza kwerenda jak do tej pory, 1,5 godziny i było po pracy. Zatem udałem się do mojego kuzyna prof. Piotra Hulisza z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (UMK). Łączą nas wspólne korzenie w Burakówce i pasje. Rozmawialiśmy parę godzin z Piotrem i wspólnie rozwiązywaliśmy zagadki genealogiczne, a także poruszaliśmy inne tematy. Prawdziwa bratnia dusza w Toruniu. Po obiedzie udaliśmy się w kierunku uczelni. Tam byłem umówiony z prof. Januszem Małłkiem. Jest to znany historyk z którym od paru lat koresponduję ze względu na zbieżność nazwisk. Najpierw rozmawialiśmy, następnie zostałem oprowadzony po nowym i pięknym budynku Wydziału Nauk Historycznych. Odwiedziliśmy także Czytelnię Pomorzoznawczą, gdzie przeprowadziliśmy nieplanowaną kwerendę nt. Sypniewa oraz katastru fryderycjańskiego. Pan profesor podarował mi także trzy książki, jedną swojego autorstwa, dwie pozostałe jego ojca – Karola Małłka, słynnego działacza mazurskiego. Podczas oprowadzania po Bibliotece Uniwersyteckiej spotkaliśmy także jej dyrektora – dr Krzysztofa Nierzwickiego. Okazało się, że mamy parę wspólnych tematów (np. podróże po Argentynie) i zostaliśmy przez pana dyrektora zaproszeni na herbatę. Odbyliśmy kolejną inspirującą rozmowę, a czas szybko mijał. Opuściłem mury UMK z nadzieją, że jeszcze kiedyś tu wrócę.

Budynek Wydziału Nauk Historycznych
Z prof. Piotrem Huliszem i Mikołajem Kopernikiem
Z prof. Januszem Małłkiem przed budynkiem biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika

Ostatnim akordem w mojej podróży było spotkanie z moim towarzyszem genealogicznym i świetnym muzykiem Tomaszem Fojgtem. Ostatnim razem widzieliśmy się na festiwalu w Głuchołazach, rozmawialiśmy tylko chwilę, bo nasze kobiety by nas pozabijały za nasze genealogiczne tematy. Dlatego obiecałem Tomkowi, że przyjadę do Torunia i wtedy będzie okazja na spokojnie porozmawiać. Nie wiem kiedy minęły cztery godziny, które spędziliśmy na rozmowie przy piwie piernikowym, choć niemal spóźniłem się na pociąg, to było warto.

Z Tomkiem Fojgtem na zielonej kanapie

W Opolu byłem po 6:00, a na 11:00 musiałem być już w uczelni. Byłem zmęczony i niewyspany, ale Bydgoszcz i Toruń będę wspominał dobrze. Mam sporo nowego materiału i odbyłem szereg inspirujących spotkań. Część pozyskanego materiału będę sukcesywnie publikował na blogu wraz z opracowaniem. Tymczasem planuję już kolejne kwerendy i czekam na wyniki kolejnych badań DNA.