Po co nam wiedza o naszych przodkach?

Opublikowane przez Bartosz Małłek w dniu

Pewna moja znajoma, której długo nie widziałem, zdała mi kiedyś pytanie po co zbieram kamyki? Nie zbieram, tzn. zdarza mi się przywieźć z gór, ale na pewno geologia to nie moje hobby. 

Genealog zajmuje się badaniem więzi rodzinnych między ludźmi na bazie zachodzącego między nimi pokrewieństwa i powinowactwa.

Tworzy drzewa genealogiczne, w zasadzie jest to nazwa potoczna, bo to co tworzymy to tablice genealogiczne.

Po co to robię? Po co mi ta wiedza? Po co mi genealogia?

Mógłbym powiedzieć, że po nic, bo jest na świecie wiele istotniejszych spraw, takich jak głód, kryzys, ekologia i wiele innych.

Nie mniej jednak coraz więcej ludzi się interesuje genealogią i przodkami.

Jest to trend, który przyszedł do nas z zachodu, bo zwykle tak bywa, że społeczeństwa bogatsze i bardziej rozwinięte, kiedy zaspokoją podstawowe potrzeby zaczynają szukać czegoś innego.

Obalanie mitów

Każdy zapewne ma inny powody. Nie mniej jednak myślę, że jeden z powodów to żeby wiedzieć.

Od zawsze interesowałem się historią, także swojej rodziny. Chociaż muszę stwierdzić, że ciężko było się od niej czegoś dowiedzieć, bo zwykle opowiadali głównie o sobie albo najbliższym otoczeniu. W końcu gdy najbliższa rodzina odeszła postanowiłem dokładnie zbadać historię swojej rodziny.

Może do poszukiwań skłoniły mnie mity i chęć zmierzenia się z nimi. 

Mit 1

Moje nazwisko brzmi Małłek, pisane przez dwa “ł”. w rodzinie krążyła legenda mówiąca o tym, że to drugie “ł” mieliśmy dostać za zasługi po bitwie pod Grunwaldem. Przodek mój miał piersią zasłonić Jagiełłę i dostać wspomniane “ł”. Przypominam, że Jagiełło też miał dwa 😉 Mit udało mi się obalić, nazwisko pisało się przez jedno “ł” do momentu germanizacji. Nasze nazwisko zostało zniemczone i brzmiało Mallek, przez 2 “l”, bo przecież nie ma “ł” w alfabecie niemieckim, stąd dwa “l” żeby odróżnić od jednego l. Następnie przodkowie byli pragmatyczni i sobie dopisali tylko dwie kreseczki, a część rodziny wróciła do pierwotnego nazwiska.

Mit 2

Babcia żydówka. Moja babcia była zawsze tajemnicza. Pochodziła spod Łodzi i cała jej rodzina miała zginąć podczas II wojny światowej, w rodzinie sądzono zatem, że na pewno to Żydzi. Dodatkowo jej mąż, a mój dziadek był ateistą. Pytań było więcej niż odpowiedzi. Jakie było mojej zdziwienie, gdy po latach odkryłem, że rodzina przeżyła wojnę, a ja spotkałem się nawet z dwiema siostrami przyrodnimi mojej babci. Do dziś nie udało mi się odnaleźć choćby jednego żydowskiego przodka, chociaż DNA mówi, że niewielka domieszka genów typowo żydowskich u mnie występuje.

Jadwiga Małłek z d. Gołąb (trzecia z lewej) na robotach w Niemczech. Na piersi oznaczenie narodowości polskiej.

DNA

Jak już wspomniałem o DNA to jest to kolejna gałąź genealogii, genealogia genetyczna, która pozwala odkryć swoich krewnych i odtworzyć stopień pokrewieństwa. Genealodzy dzielą się na dwie grupy, Ci którzy są po prostu ciekawi i Ci, którzy szukają swojej tożsamości. Chodzi tutaj o osoby, które były oddane do adopcji i nie znają swoich prawdziwych rodziców. Np. w Argentynie mam kuzynkę, której dokumenty zostały zniszczone, a ona padła ofiarą nielegalnej adopcji. Takich ludzi, którzy nie wiedzą jak się nazywają, ile mają lat, a także skąd przybyli jest na świecie bardzo dużo. Za pomocą DNA czasem udaje im się odzyskać swoją tożsamość oraz rodzinę. Kuzynka z Argentyny w końcu odnalazła swoją najbliższą rodzinę, właśnie dzięki DNA.

Badania DNA mówią nam także o predyspozycjach chorobowych. Zatem możemy się dowiedzieć co nam ewentualnie grozi i dzięki temu monitorować nasz stan zdrowia i zareagować wcześniej. Niektórzy idą dalej i skrupulatnie spisują na co zmarli nasi przodkowie czy też krewni i w ten sposób także dysponują informacją na jakie choroby należy zwracać uwagę.

DNA to także narzędzie w służbie policji, jakiś czas temu udało się złapać seryjnego mordercę ponieważ jego rodzina robiła testy genealogiczne. Zatem jeśli macie coś na sumieniu to odradzam 😉

Nasz wygląd także zależy od DNA, które otrzymujemy od naszych przodków. Zatem możemy przy odrobinie szczęścia zobaczyć jaki kawałek kodu DNA odziedziczyliśmy od jakiego przodka. Zawsze też możemy porównać siebie ze zdjęciami naszych przodków i stwierdzić jaką cechę zewnętrzną mamy po kim. Ja swoją przygodę z genealogią zaczynałem od zera, teraz mam całkiem pokaźną kolekcję starych zdjęć. 

Predyspozycje

Chociaż naukowo nie jest to udowodnione, ale według mnie przodkowie przekazują nam pewne predyspozycje. Nauczyłem się grać i śpiewać, a zanim zacząłem swoje badania nic mi nie było wiadomo o tradycjach muzycznych. Potem okazało się, że tato grał na skrzypcach, dziadek miał całe życie w domu pianino (nigdy mnie nie zastanawiało dlaczego), pradziadek grał na skrzypcach, prapradziadek mieszkał w starej drewnianej chacie, ale posiadał dwa pianina. W rodzinie odnalazłem sporo organistów, dyrygentów chórów, a nawet profesora muzyki. Zawody naszych przodków mogą nam odpowiedzieć na pytanie dlaczego interesujemy się jakąś dziedziną. Gdybym posiadał wiedzę kim byli moi przodkowie może inaczej wybrałbym kierunki mojej edukacji. Miałem w swojej rodzinie oprócz rolników – szewców, stolarzy, żołnierzy, leśników, myśliwych itp. Pradziadek Jan był pruskim kawalerzystą, gdy wsiadłem na konia drugi raz w życiu usłyszałem, że mam naturalne predyspozycje.

Traumy i pamięć

Podobno niektórzy leczą traumy rodowe. Dla mnie to raczej odpowiedź na pytanie “dlaczego?”. W historii rodziny odnalazłem odpowiedzi na niektóre sytuacje, których po prostu nie rozumiałem.

Genealogia to także pamięć. Pisząc artykuły o przodkach sprawiam, że pamięć o nich trwa. Często odkrywam ich życiorysy. Często odkrywam także krewnych, którzy w życiu osiągneli jakieś sukcesy. Można się ogrzać przy takich ludziach, chociaż ja osobiście wolę czerpać z nich inspirację. To, że możemy tutaj dzisiaj wszyscy być zawdzięczamy przecież także naszym przodkom. Teraz kwestia przetrwania nie wydaje się zbyt skomplikowana. Nie mniej jednak trzeba wziąć pod uwagę, że niegdyś był to wyczyn. Dowód przetrwania, zaradności, siły, zdrowia czy sprytu. Liczne wojny, choroby, bieda i inne niebezpieczeństwa czyhające na każdym kroku. Dziś mamy naprawdę luksus.

Pokrewieństwo i przodkowie

Inna sprawa, że każdy w Polsce jest ze soba spokrewniony, 100, 200, 300, 500, 1000, 2000 lat temu na pewno mamy wspólnego przodka.

Przy okazji mogę powiedzieć o pewnym zjawisku, które nazywa się ubytek przodków. NIe jest tak, że w naszym drzewie będziemy mieć unikalnych przodków, czasem będą się oni powtarzali, ponieważ ludzie łączyli się w pary zazwyczaj w małej społeczności i to pokrewieństwo występowało.

Teraz taka ciekawostka, w I wieku ludzi na świecie było ok. 250 mln. Od tego momentu minęło 67 pokoleń. Jedno pokolenie to ok. 30 lat. Jeśli nie byłoby ubytku przodków to musielibyśmy do tego czasu mieć liczbę przodków określoną za pomocą 18 cyfr. Już po 28 pokoleniach mielibyśmy 268 mln przodków. Zatem już to pokazuje, że jest to po prostu niemożliwe.

Żywi i martwi

Utarło się, że genealogia to kontakt tylko z przeszłością, osobami zmarłymi. Mi genealogia daje przede wszystkim kontakt z żyjącymi, z niezliczoną liczbą kuzynów, którzy porozjeżdżali się po świecie albo nadal żyją w miejscach gdzie przez stulecia mieszkali nasi przodkowie. Często są to cudowne osoby z którymi mam świetny kontakt. Czasami rozumiemy się bez słów i po prostu przyjaźnimy. Moi znajomi śmieją się ze mnie, że mogę podróżować po Polsce i świecie “na kuzyna”, bo w zasadzie w każdym zakątku globu mam kogoś.

Śledztwa i satysfakcja

Jest to świetna przygoda, żeby zdobyć tę wiedzę muszę czasami prowadzić śledztwa niczym Sherlock Holmes. Jest to proces, który nigdy się nie kończy. Zawsze może pojawić się nowe źródło, zaginione księgi metrykalne lub jakieś dokumenty, które leżą u kogoś na strychu. Poza tym technika idzie wciąż do przodu, już nie trzeba jeździć po parafiach albo spędzać godzin w archiwach. Dużo materiałów jest dostępnych on-line.

Genealogia daje mi niesamowitą satysfakcję, dzięki niej mogę spojrzeć na wiele miejsc i zdarzeń zupełnie inaczej. Jest coś magicznego mogąc przechadzać się w miejscach gdzie np. 300 lat temu żyli nasi przodkowie. Nie jestem osobą, która jest zanadto uduchowiona, a mimo to potrafię czerpać przyjemność właśnie z takich chwil.

Prowadząc blog mogę się tym wszystkim dzielić i pomagać ludziom w ich własnych poszukiwaniach.



Kategorie: Genealogia

Bartosz Małłek

Urodzony w Opolu, pochodzi z Tarnowa Opolskiego. Absolwent Uniwersytetu Opolskiego na kierunku Politologia o specjalizacji dziennikarskiej. Pilot wycieczek, organizator, animator kultury, społecznik, podróżnik, genealog. Prezes Fundacji Czas Podróżników. Doktorant w zakresie historii na Uniwersytecie Opolskim. Zajmuje się problematyką przesiedleń ze wschodu po 1945 roku, emigracją, genealogią, genealogią genetyczną, a także historią Słowian i Wikingów.