Relacja z 4. Ogólnopolskiej Konferencji Genealogicznej Brzeg 2017

Wszystko co dobre szybko się kończy. Zaledwie wczoraj skończyła się 4. Ogólnopolska Konferencja Genealogiczna Brzeg 2017 o której nieco dzisiaj napiszę.

Parę dni temu pisałem, że jestem spokojny o jakość konferencji i nie pomyliłem się. Wróciłem do domu z uśmiechem na twarzy i z motywacją do działania. Wznowiłem badania, które paradoksalnie stanęły niemal w miejscu od czasu założenia bloga. Jak pisałem już na facebooku, udało mi się rozwiązać zagadkę nad którą głowiłem się sporo czasu i odnalazłem 32 nowych bezpośrednich przodków. O okolicznościach tych poszukiwań napiszę tradycyjnie już niebawem. Dzisiaj głównym tematem jest konferencja.

   

Dzień pierwszy (piątek)
Brzeg przywitał wszystkich dobrą pogodą. Jak mówi hasło witające przyjezdnych „Nareszcie Brzeg”. Hasło to pasuje bardzo do uczestników konferencji, którzy z niecierpliwością przez cały rok czekają na kolejną edycję imprezy. Całość zaczęła się już w piątek wieczorem integracyjnym. Dla niektórych to właśnie te nieformalne spotkania mają największą wartość. Można wtedy poznać wiele osób i w miłej, luźnej atmosferze porozmawiać. Zanim jednak nastąpiła wspomniana integracja należało się udać do sekretariatu i zarejestrować. Potem musiałem się zameldować, już tradycyjnie w obiekcie na Grobli 5. Wszystkie obiekty są od siebie nieco oddalone, ale przynajmniej człowiek się trochę ruszy. Na Grobli poznałem ekipę wrocławsko-pomorską i razem udaliśmy się na wspomniany wieczór zapoznawczy. Na miejscu czekało już wielu znajomych. Była też matka chrzestna mojej wielkopolskiej genealogii czyli Katarzyna Zakrys-Nalazek. Z Kasią widzieliśmy się pierwszy raz na żywo. Nie mniej jednak miałem wrażenie jakbyśmy się znali całe życie. Wieczór w sali schroniska, gdzie odbyło się spotkanie, spędziłem na kursowaniu od starych do nowych znajomych.  Po wspaniałym wstępie wróciliśmy na Groble gdzie dyskutowaliśmy do 2 w nocy.

Spotkanie z Kasią i złapany Mariusz
Spotkanie z Kasią i złapany Mariusz

Dzień drugi (sobota)
Na zamku, gdzie odbywała się zasadnicza część konferencji, oficjalne otwarcie konferencji zaczynało się o 10:00. Nie było zbyt wiele czasu na odsypianie wczorajszego wieczoru, ale mimo to udało się punktualnie przybyć na miejsce. Na początek mogliśmy posłuchać prelekcji mgr Michała Serdyńskiego z Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych i dowiedzieć się aktualnych informacji nt. działalności archiwalnej w Polsce.  Następnie pani Dorota Lewandowska z Archiwum Akt Dawnych opowiedziała o tym gdzie i jak szukać ksiąg metrykalnych z terenów tzw. zaburzańskich. Kolejnym punktem programu było zaproszenie na wystawę „Genealogia wg Żebrowskiego. Pierwszy blok zakończyła wspólna fotografia uczestników na dziedzińcu zamku. Potem nastąpiła przerwa kawowa, czyli szansa na regenerację i kolejne rozmowy. Podczas jednej z takich rozmów podeszła do mnie pani Ewa, która oznajmiła, że czyta mojego bloga, a jej rodzina pochodzi również z Burakówki. Po krótkiej wymianie nazwisk okazało się, że z pewnością jesteśmy spokrewnieni. Wymieniliśmy się numerami i ruszyliśmy na warsztaty. Wreszcie udało mi się uczestniczyć w warsztatach z rozczytywania pisma niemieckiego – neogotyku. Jakiś czas temu takie warsztaty były organizowane przez Archiwum Państwowe w Opolu. Niestety wtedy nie udało mi w nich uczestniczyć. Teraz mogłem naprawić swój błąd i trochę podnieść swoje umiejętności czytania neogotyku. Od razu okazało się, że nie jestem wcale tak biegły jak myślałem, ale za to otrzymaliśmy pomoce naukowe, które pomogą poprawić umiejętności odszyfrowywania pisma niemieckiego. Chociaż do tej pory umiejętności moje były wystarczające to dodatkowa biegłość zawsze się przyda. W międzyczasie trwały inne warsztaty oraz wykłady. Blokowość to nowość w Brzegu. Po warsztatach znowu nastała przerwa kawowa i znowu nowe znajomości. Muszę przyznać, że robi się miło, kiedy ktoś obcy podejdzie i powie, że czyta bloga. Taka informacja zwrotna jest dla mnie ważna, chętnie zapoznam się z Waszymi komentarzami na blogu jak i na facebooku. To nieoceniona motywacja do dalszego pisania. Nie bójcie się także konstruktywnie krytykować. Tylko bez przesady 😉
Po przerwie znowu niektórzy mieli okazję uczestniczyć w warsztatach, a ja wybrałem się posłuchać dr Piotra Szkutnika z Uniwersytetu Łódzkiego. Referat w zastępstwie wygłosił pan Sławomir Marchel . Opowiadał on o przydatności akt dziekańskich w genealogii. Dla mnie to zupełnie nowe źródło pozametrykalne.
Następnie mogliśmy posłuchać o ewangelikach w zasobie Archiwum Państwowym w Toruniu o czym opowiadał dr Dariusz Chyła. Wprawdzie u mnie ewangelicy nie występują, ale nigdy nie wiesz co ci się może przydać. W końcu nastała upragniona przerwa obiadowa. Tradycyjnie już posiliłem się w restauracji Ratuszowa,  gdzie serwują całkiem smaczne obiady. Po obiedzie odbył się prawdziwy turniej rycerski, w którym przyszło mi uczestniczyć. Były m. in. takie konkurencje jak strącanie przedmiotów za pomocą tureckiego bata, rozbijanie jabłka szablą w celu wyciągnięcia monety, pojedynki z utrzymaniem równowagi czy też konkurencje łucznicze. Muszę przyznać, że szło mi całkiem nieźle dopóki nie wziąłem do ręki łuku. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że moi przodkowie taką bronią się nie posługiwali. Zamiast zostać na ostatnią konkurencję i oddać kartę poleciałem na wykłady. Przez to przeszły mi koło nosa warsztaty łucznicze w Opolu, na których podszkoliłbym się w strzelaniu. Może kiedyś. Wspomniane wykłady to, interesujące mnie, ze względu na obszar poszukiwań, wykład o małżeństwach cywilnych i ich rejestracji w Galicji. Wprawdzie na przykładzie Krakowa, ale co Galicja to Galicja. Potem był Eryk Grzeszkowiak i mój konik czyli genealogia genetyczna. Tym razem wykład był ogólny i miał na celu raczej zachęcić do badań, a mnie zachęcać już nie trzeba. Na koniec w planach miałem zwiedzanie zamku z przewodnikiem, ale dzień dostarczył mi tylu wrażeń, że zmęczony udałem się do mojego miejsca zakwaterowania.
Sobota zakończyła się kolejną integracją. Tym razem spasowałem regenerując się i zagłębiając w litewskie tropy moich badań genetycznych.

Dzień trzeci (niedziela)
Dzięki temu, że nie zaszalałem jak pierwszego dnia, mogłem spokojnie delektować się dniem trzecim. Głównie interesował mnie blok pt. ” Wielkopolska w Brzegu”.  Na początek pan Stefan Olejniczak opowiedział jakie źródła archiwalne, które mogą nam się przydać w badaniach genealogicznych, znajdziemy w zasobie Archiwum Państwowego w Poznaniu. Tym cenniejsze było to dla mnie, ponieważ zapowiada się, że w niedalekiej przyszłości spędzę w tym archiwum sporo czasu.  Joanna Lubierska tradycyjnie już ze znaną sobie gracją opowiedziała o  XIX wiecznych sprawach małżeńskich na przykładzie kolejnego miejsca, w którym będę wizytował czyli zasobów Archiwum Archidiecezjalnego w Poznaniu. Następnie przyszło nam posłuchać o nieco przygnębiającym obrazie wsi wielkopolskiej, o której opowiedziała nam pani Dobrosława Gucia. Po czym nastąpiła ostatnia przerwa kawowa. Podczas, której usłyszałem kolejne miłe słowa o blogu i spotkałem kuzynkę Ewę, do której wcześniej wysłałem adres mailowy w celu dalszego kontaktu. Nadarzyła się jednak okazja, aby porównać nasze drzewa na miejscu. Miałem ze sobą laptopa, a Ewa pendrive ze swoim drzewem. Na szczęście używamy tego samego programu. Tak się rozgadaliśmy, że w zasadzie ostatnie dwa wykłady przegadaliśmy, a na koniec dołączył do dyskusji najstarszy uczestnik konferencji – pan Wiesław Kuczyński, którego nie jest łatwo przegadać. Zdążyliśmy jednak na zakończenie konferencji. Potem już ostatni obiad w ratuszowej, pożegnania i deklaracje przyjazdu za rok. Jak to zwykle bywa udało mi się załapać na transport do Opola. Do domu udałem się z panią Alicją z którą miałem już okazję podróżować w zeszłym roku.
Całej ekipie Opolskich Genealogów jak zwykle należą się gromkie brawa za kolejną udaną konferencję.  Kończę czekając kolejny rok, żeby móc znów powiedzieć „Nareszcie Brzeg”.
Zdjęcie grupowe. Gdzie jest Wally?Zdjęcie grupowe. Gdzie jest Wally? fot. Mariusz Momont

  • Pingback: Zagadka rodziców Leona Skrzypnika | Tropem Korzeni()

  • Mariusz A. Roman

    Miałem okazję poznać i dyskutować z Tobą do drugiej w nocy, na Grobli 5. Pozdrawiam

    • tropemkorzeni

      Dziękuję za te dyskusje i mam nadzieję, że kiedyś będzie można powtórzyć w nieco bardziej sprzyjających okolicznościach. Pozdrawiam.