Propinator Marcin Musiał

Poszukiwania genealogiczne mogą nas doprowadzić w różne miejsca. Odkrycia mogą być także bardzo ciekawe. Tak też było w przypadku pewnego mojego przodka, który był propinatorem.

Tropem Korzeni rowerem po Wielkopolsce.
Tropem Korzeni rowerem po Wielkopolsce.

Bohaterem niniejszego artykułu jest Marcin Musiał, ale zanim napiszę nieco więcej o moim przodku przedstawię w jaki sposób jesteśmy spokrewnieni.

1. Marcin Musiał x Franciszka Pińska
1.1. Franciszek Musiał x Katarzyna Lisińska
1.1.1 Franciszka Musiał x Bronisław Osiński
1.1.1.1 Teresa Osińska x Jan Małłek
1.1.1.1.1 Edmund Małłek x Jadwiga Gołąb
1.1.1.1.1.1 Wojciech Małłek x Anna Żymańczyk
1.1.1.1.1.1.1 Bartosz Małłek

Na powyższym zestawieniu przedstawieni są moi kolejni przodkowie, aż do Marcina, który jest moim 4 x pradziadkiem.

Marcin urodził się 8.11.1809 roku w Brodach, gdzie również zmarł w 14.05.1865 roku. Był synem Szczepana i Jadwigi Bartłomianki.
Marcin Musiał był propinatorem. Kim był propinator? Według słownika PWN propinator w dawnej Polsce to posiadacz propinacji lub dzierżawca monopolowego wyszynku napojów alkoholowych.

Zygmunt Gloger w  „Encyklopedii Staropolskiej” pisze:

Propinacja (z grec. pinein pić), w średniowiecznej łacinie propinatio, znaczyła wystawienie wina na sprzedaż. U nas znaczyła szynkowanie, czyli sprzedaż wódki, piwa, miodu a przytem soli, pokarmów dla ludzi i obroków dla koni. Kazimierz W. nadaje rektorowi kościoła w Tymbarku liberam propinationem tam cremati cerevisiae. Za Piastów prawa książęce, jura ducalia czyli regalia, były obszerne. Mieli oni prawo zakładania wszędzie miast, karczem i kramów do sprzedaży żywności. W Koronie własność prywatna ziemska dość wcześnie została z pod prawa tego wyzwolona. Zasadniczy statut wolności propinacyjnej z r. 1496 (ob. Vol. leg. I, f. 296, u Bandtkiego f. 350) brzmi w tłómaczeniu polskiem: „Znosimy na zawsze nadużycie, t. j. zmuszanie poddanych, aby do domów i karczem przyjmowali piwo z miast królewskich, stanowiąc, aby panowie wsi i ich poddani w tej wolności byli zachowani, iż wolno każdemu piwa i inne trunki skądkolwiekbądź brać i we wsiach ich warzyć i warzyć kazać i wolno użytkować bez wszelkiej obawy z naszej strony, lub starostów naszych zakazu, aresztowania lub kary”. Prawo zatem propinacyi – jak wyraża się uczony znawca praw polskich Walenty Dutkiewicz – nic innego nie znaczyło, jak prawo, służące właścicielom wsi do wyłącznego fabrykowania piwa, gorzałki i miodu oraz szynkowania lub sprowadzania do szynku tych napitków, skąd im się podobało. Ten monopol, że we wsi tylko jej dziedzic mógł warzyć i szynkować napitki lub innym dawać na to pozwolenie, wynikał sam przez się z nieograniczonej własności ziemi. W prawie jednak powyższem nie znajdujemy wcale zakazu, aby poddani pańscy nie mogli na swój użytek domowy sprowadzać napitków z innych dóbr i miast. Jeżeli więc przymus podobny był przez dziedziców wprowadzony, to nie wynikał z prawa krajowego, ale był naśladownictwem prawa w Niemczech, gdzie istniał w całej pełni obowiązek podobnej służebności osobistej pod nazwą „bannum”, jus bannarium. Lecz u nas wyrazu tego niema w całych Voluminach legum. Stefan Batory, przyznając r. 1576 w myśl prawa polskiego, iż ziemie stanu rycerskiego są „wolne zawżdy ze wszemi pożytkami, któreby się na tych grunciech pokazowały”, uznał tem samem wyłączne prawo dziedzica do dochodów propinacyjnych w obrębie jego dóbr. W Dzienniku Wileńskim z lipca 1806 r. pomieścił Czacki rozprawę p. t.: „O prawie, które mają obywatele prowincyi, składających dawną Polskę, do wolnego szynkowania piwa, miodu i gorzałki; i o przyczynie, dla której obywatele dawnej Rosyi, nie mając tej części dochodów, krzywdy nie ponoszą”. W Bibljotece Warsz. z lutego 1861 znajduje się także rozprawa o prawie propinacyi i jego rozciągłości, której autor A. K. bezzasadnie wywieść usiłuje tak zwany przymus trunkowy bannum. Najobszerniej traktował przedmiot Michał Bobrzyński w rozprawie „Prawo propinacyi w dawnej Polsce”, pomieszczonej w XXIII tomie Rozpraw i sprawozdań Akademii um. (Kraków, 1888 r.).

Kościół w Brodach Poznańskich

Co zaś się tyczy samego Marcina to zachowała się umowa między nim a ekonomem o następującej treści:

Marcinowi Musiał wypuszcza niżey podpisany Propinacyią w Śliwnie w dwoch Gościnncach
za rocznią zapłate sto osiemdziesiąt Talarow No 180 z ktorych to płacić będzie każdy kwartał z gory po 45 Talarow, dzierżawa Propinacyi zaczyna się od dnia 10 Lipca r.b.
Propinator ma wolne pomieszkanie w jednym Gościnncu i odbierze dwa Ogrody ktore dotąd należały dotego Gościnnca i ktore sam sobie obsieć, do zwiezienia trunku dostanie od Dominium pięć No 5 fur paro konnych o jedne mile drogi, na opał Szesć No 6 Sąznic drzewa od ubicia zapłaci i Swoiem kosztem zwiezie, wolno Propinatprowi szynkowac tak wodke iako i Piwo, zaś Podatki krolewskie i Gminne iak dotąd służą dotych Gościnncow winien zapłacić –
Śliwno dnia 10. Lipca 1838.r.
Z polecenia JW Pana
/-/ Szyńdlerowicz Ekonom
/-/Marcin Musiał

Na terenie Wielkopolski przywilej zniesiony został w 1845 roku. Zatem powyższą umową Marcin mógł się cieszyć zaledwie 7 lat. Prawo to było często na wsiach dzierżawione przez Żydów. Wyjątek stanowiła Wielkopolska gdzie zajmowali się tym Polacy.

Tablice epitafijne w brodzkim kościele.

Zanim odkryłem istnienie przodków w Brodach miałem okazję odwiedzić te tereny. Wtedy zupełnie jeszcze nieświadomie. W tej samej parafii moja kuzynka (z innej strony) zakupiła dom. Jakiż to świat mały, że akurat znalazła się w tym miejscu. Jak już wiedziałem, że należy do parafii moich przodków to przy następnych odwiedzinach wybraliśmy się do kościoła w Brodach Poznańskich.
Tam okazało się, że mój Marcin musiał być szanowany, bo w kościele obok wielu brodzkich znakomitości wisi do dziś jego tablica epitafijna.
Znajduje się ona w kościele parafialnym pw. św. Andrzeja Apostoła w Brodach Poznańskich. Jest to jedna z najstarszych parafii w Polsce, obok tablice Łukasza Sczanieckiego, ojca Emili Sczanieckiej postaci zasłużonej dla Wielkopolski również urodzonej w Brodach.
Na tablicy znajduje się następujący napis:

Tu spoczywa Marcin Musiał urodzony dnia 8 listopada 1809 roku, umarł 14 maja 1865 roku, prosi o westchnienie

Dzisiaj historia doczekała się dalszego ciągu. Prawdopodobnie w miejscowości nieopodal odkryłem człowieka noszącego nazwisko Musiał. Być może testy DNA potwierdzą nasze pokrewieństwo, a szczegółowe testy DNA są w stanie powiedzieć skąd przed wiekami przybył ród Musiałów.