Kuzyn z Australii

KREWNY Z AUSTRALII
Australia, wspaniałe miejsce na ziemi o którym marzy niejeden. Właśnie jedno z marzeń mojej mamy to zobaczyć Australię. Tymczasem  ja zawsze marzyłem żeby znaleźć tam krewnego. Łatwiej wtedy spełnić to pierwsze marzenie. Ostatnio grono moich krewnych genealogicznych powiększyło się o ludzi z Argentyny, Szwecji oraz Ukrainy. Genetycznych krewnych mam z całego świata, ale to, że ktoś z nami jest spokrewniony genetycznie to dopiero połowa sukcesu, trzeba jeszcze dokładnie określić jak jesteśmy spokrewnieni. Jakiś czas temu po wgraniu moich wyników DNA na portal myheritage.com zobaczyłem wynik z Australii, nazwisko i imię było typowo polskie, więc raczej nie mogła to być zbyt odległa emigracja. W tamtym momencie byłem skupiony na innych sprawach, ale cały czas miałem na uwadze krewniaka genetycznego z Australii.

WSPÓLNE NAZWISKA
Wydawało się, że to pokrewieństwo jest naprawdę obiecujące. Mamy wspólne, aż 68 cM (centymorgany – jednostka pokrewieństwa w genetyce). Jak już niejednokrotnie wspominałem samo pokrewieństwo to dopiero połowa drogi, druga to porównanie drzew i odnalezienie odpowiedniej gałązki. Mój Australijczyk posiadał dobrze rozbudowane drzewo, tak dobrze, że pobieżne poszukiwania nie przyniosły rezultatu i po pierwszym podejściu musiałem odpuścić. Drugie podejście zaczęło się od analizy nazwisk. Znalazłem nawet parę wspólnych nazwisk, np. Witkowski i Sobczak. Nazwiska te były zlokalizowane w województwie świętokrzyskim, a ja posiadam informacje, że moją Burakówkę na Podolu tworzyły m. in. rodziny osadników z kielecczyzny. Być może odnalazłem ich pierwotne gniazdo. To są jedynie hipotezy, bo nie udało mi się dopasować konkretnych osób, ale przy okazji znalazłem nowe i ciekawe informacje.

BOROWSKI I KIERBLEWSKA
Przeglądając drzewo potencjalnego kuzyna widziałem wiele ciekawych nazwisk, aż w końcu znalazłem konkretny trop. Trafiłem na nazwisko Borowski. Od razu skojarzyłem z moim przodkiem. U mojego Australijczyka występowało małżeństwo Józef Borowski i Salomea Kierblewska. Moi przodkowie to Józef Borowski i Salomea Kreblewska. Mała różnica przy nazwisku, ale nie może być mowy o pomyłce. Miejsce i czas się zgadzają. Józef i Salomea mieli 2 córki: Barbarę i Katarzynę. Barbara to przodek Australijczyka, moja jest Katarzyna.

O rodzinie Borowskich niewiele jest informacji. Nazwisko zdaje się pochodzi od pobliskiej miejscowości Borek Wielkopolski. Wiem tylko, że Katarzyna urodziła się w 1805 roku, a Barbara w 1817 roku. Katarzyna bierze ślub w 1830 roku w Jaraczewie koło Jarocina, gdzie w 1845 roku również Barbara bierze ślub. W tym samym Jaraczewie, według bazy danych http://www.basia.famula.pl/, Józef Borowski często występuje jako świadek. Niestety nie przynosi to żadnych dodatkowych informacji. W Internecie ksiąg wcześniejszych nie ma, ale za to Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu w swoim zasobie takie księgi posiada. Zatem czeka mnie wycieczka do APP. Co ciekawe do dzisiaj w Jaraczewie mieszka ktoś kto nosi to nazwisko.

Ciekawą informację znalazłem o rodzinie Kierblewskich. 30 kilometrów od Jaraczewa znajduje się miejscowość Kobylin. Według Tek Dworzaczka:

Zatem jest to informacja o ślubie inspektora królewskiego pana Jemielewskiego i panny Franciszki Kierblewskiej córki sławnego ( wg. nomenklatury famosus oznaczało mieszczanina) Jana Kierblewskiego notariusza kobylińskiego. Czy Jan Kierblewski był bratem mojej Salomei Kierblewskiej? Jest to prawdopodobne, a na pewno do sprawdzenia.

Tak jak przypuszczałem kuzyn z Autralii jest pierwszym pokoleniem, które wyemigrowało do Australii. Zdaje się jest już na zasłużonej emeryturze, a ja mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go odwiedzić na Antypodach. Czasami boję się gdzie mnie jeszcze zaprowadzą moje genetyczno-genealogiczne tropy 😉