Dmytryk – spokrewniony

W końcu znalazłem! Zagadka genealogiczna została rozwiązana. Tym razem udało mi się odnaleźć puzzla pt. Dmytryk. Nie tylko udało mi się znaleźć informację na temat tej ukraińskiej rodziny z którą jestem spokrewniony, ale też coś znacznie cenniejszego…

Dmytryk to nazwisko ukraińskie (Дмитрик, choć widziałem już wersję tego nazwiska w takiej postaci jak Дмитрів). Moja prababcia Eugenia Żymańczyk nosiła to nazwisko jako panieńskie. Moja wiedza na temat Dmytryków bardzo długo kończyła się na rodzicach Eugenii – Bazylim i Marii. Sporo informacji uzyskałem od córki Eugenii, a siostry mojego dziadka, Weroniki Żymańczyk. To od niej dostałem zdjęcia Dmytryków oraz to ona opowiedziała mi o tragicznych losach tej rodziny. Rodzina została zesłana na Sybir, gdzie zmarł prapradziadek Bazyli. Była to rodzina ukraińsko-polska pewnie dlatego zostali wywiezieni. Praprababci wraz z dziećmi udało się przeżyć i osiedliła się ona gdzieś pod Lwowem. Weronika nawet utrzymywała kontakt z tą rodziną, ale po czasie kontakt się urwał. Niestety nie mogła sobie przypomnieć gdzie dokładnie pod Lwowem to się znajdowało. Bezskutecznie próbowałem znaleźć coś o przodkach Bazylego i Marii. Wprawdzie nazwisko Dmytryk pojawia się w księgach, ale jakby na chwilę. Ponieważ było to nazwisko ukraińskie, o czym świadczy też imię Bazyl/Wasyl podejrzewałem, że znalazłbym ich w księgach greckokatolickich, które się niestety nie zachowały. Miałem jedynie pewną hipotezę, że Maria była katoliczką i nawet wytypowałem nazwisko. To by się nawet zgadzało, ale nie miałem wtedy żadnych dokumentów potwierdzających taką właśnie hipotezę. Pisałem nawet już tutaj na blogu, że wpadłem na pomysł żeby zdobyć spis wyborców z 1922 roku gdzie powinni figurować, ale jeśli nie pojedzie się do archiwum w Tarnopolu osobiście to trochę taka przyjemność by kosztowała.

Prapradziadek Bazyli Dmytryk - zdjęcie z Syberii
Prapradziadek Bazyli Dmytryk – zdjęcie z Syberii
Miron Dmytryk z rodziną
Miron Dmytryk z rodziną

Jak zwykle to u mnie bywa opatrzność mi sprzyja. Cudem udało mi się wejść w posiadanie (osoba, która mi to umożliwiła wie, że jestem jej dozgonnie wdzięczny) księgi ślubów z 1908 roku.
Tam 25 lutego 1908 roku wdowiec po Marii Mielnik Bazyli Dmytryk syn Jana Dmytryka i Eudoksji Krawców,greckokatolik, rolnik zamieszkały w Burakówce pod numerem 217, poślubił Marię Skrzypnik córkę Ludwika Skrzypnika i Rozalii Żymańczuk, rolników, katoliczkę (w domyśle), zamieszkałą w Burakówce pod numerem 116. Świadkami byli Grzegorz Niemczuk oraz Piotr Hajducki. Poczułem się jakby święta przyszły wcześniej. Tyle nowych informacji, a ile połączeń. Dzięki Marii zd. Skrzypnik, co do której sprawdziła się moja hipoteza, znalazłem kilkanaście osób będących moimi przodkami bezpośrednimi! Niestety, jeśli chodzi o Jana Dmytryka oraz Eudkosję to nie mam żadnych informacji na ich temat, więc podejrzewam, że informację o nich mógłbym uzyskać jedynie w księgach greckokatolickich albo od rodziny.

Wpis dotyczący ślubu Bazylego Dmytryka i Marii Skrzypnik
Wpis dotyczący ślubu Bazylego Dmytryka i Marii Skrzypnik
Weronika Żymańczyk z mężem, rodzicami oraz teściami
Weronika Żymańczyk z mężem, rodzicami oraz teściami

No właśnie, od rodziny z którą kontaktu nie było i nie było wiadomo gdzie dokładnie ich szukać. Jakiś czas temu powstał portal https://pra.in.ua czyli „Baza danych ukraińskich mieszkańców
urodzonych w latach 1650-1920”. Muszę przyznać, że wiązałem duże nadzieje z tym projektem. Niestety nic tam nie znalazłem. Jednak zauważyłem, że w genealogii zupełnie nie sprawdza się to o czym mówił Albert Einstein, a mianowicie:

Obłęd: powtarzanie w kółko tą samą czynność, oczekując innych rezultatów

Praprababcia Maria Dmytryk zd. Skrzypnik
Praprababcia Maria Dmytryk zd. Skrzypnik

Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że w genealogii często powtarzam tą samą czynność, oczekując innych rezultatów 😀
Czy to oznacza, że jestem obłąkany? 😉 Mam nadzieję, że nie. Dlatego po raz kolejny zalogowałem się na wspomniany portal i po raz kolejny wpisałem nazwisko. Stał się cud, ktoś dopisał do bazy poszukiwane nazwisko Dmytryk. Jak mawiał inny klasyk „…a jednak się kręci” szach-mat panie Einstein.
Na wspomnianym portalu odnalazłem wpis dotyczący Mirona Dmytryka. Daty mniej więcej się zgadzały i miejsce jego śmierci znajdowało się pod Lwowem. Tutaj zadziałał mechanizm, który już się sprawdził nie raz. Postanowiłem skorzystać z mocy portali społecznościowych. Znalazłem na facebooku grupę dotyczącą tej miejscowości. Była to grupa mieszkańców i społeczników. Napisałem za pomocą google translate (zapewne łamanym ukraińskim) kim jestem i kogo szukam. Początkowo efekt był tego taki, że ludzie lubili mój post i parę osób nawet udostępniło mój apel. Dzisiaj rano w komentarzu przeczytałem „jestem wnukiem tego, którego szukasz”.
Szczerze mówiąc starałem się nie ekscytować za bardzo, bo zawsze to mogła być zbieżność nazwisk. Jednak podczas rozmowy wyszły takie fakty, że nie mogło być mowy o pomyłce.
Właśnie wzbogaciłem się o całkiem sporą rodzinę na Ukrainie, a jak dobrze pójdzie to niebawem dostanę zdjęcie grobu mojej praprababci Marii Dmytryk zd. Skrzypnik. Oczywiście nowo poznana rodzina już mnie zaprasza do siebie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to w grudniu się z nimi zobaczę, bo Tropem Korzeni ma jechać z paczkami dla dzieci na Kresy.