Morsowanie, czyli w poszukiwaniu skandynawskich genów

Opublikowane przez Bartosz Małłek w dniu

Z rodziną

Ostatnio szalenie popularne stało się morsowanie. Czy narodził się nowy sport narodowy Polaków czy to tylko chwilowa moda? A może my to mamy w genach?

Kąpiele w zimnej wodzie praktykowane miały być już w starożytnym Rzymie i Egipcie. Choć współcześnie kojarzone są z krajami skandynawskimi, gdzie oprócz kąpieli popularne jest także grzanie się np. w saunie. Dobroczynny wpływ zimnej wody na różne schorzenia znany jest od dawna. Taka kuracja pomaga m. in. na stany zapalne oraz urazy.

Morsy, foki i niedźwiedzie

Morsuje się w morzach, rzekach, jeziorach, w zasadzie wszędzie tam gdzie da się zanurzyć w wodzie. W Polsce o ludziach uprawiających takie aktywności mówi się „morsy”, w Finlandii „foki”, w USA „niedźwiedzie polarne”. Tak naprawdę nie ważne jest nazewnictwo, ważne jest żeby słuchać swojego organizmu. Należy pamiętać, że morsowanie to nie zawody. Jednym wystarczy parę minut, inni spędzają w wodzie nawet kilkanaście. Każdy musi znaleźć swoją drogę.

Moje morsowanie

Podobno w moich żyłach płynie skandynawska krew (tak sugeruje DNA), grzechem byłoby nie spróbować. Zacząłem morsować w 2016 roku. Jak to u mnie zwykle bywa, nie mogło być na spokojnie. Pierwszy raz zanurzyłem się w Bałtyku w Boże Narodzenie. Rozgrzałem się porządnie, przebiegłem parę kilometrów, robiłem pompki, pajacyki i wbiegłem do morza. Szczerze mówiąc nie było żadnego szoku, wręcz przeciwnie, było spokojnie. Pomyślałem zatem, że sam podniosę poziom trudności i zanurzę głowę. Nie przewidziałem tego, że fala zmyje pokład, a dokładnie okulary. Na nic próby łowienia, okulary zostały ofiarą dla Neptuna. Dobrze, że teściowa miała soczewki dla wady zbliżonej do mojej, to pozwoliło mi normalnie funkcjonować. Okulary to nie była jedyna strata. Po morsowaniu rozchorowałem się.

Gdzieś tu zostawiłem okulary

Gdzieś tu zostawiłem okulary

Podejście drugie to 1 stycznia 2018 roku. Po imprezie sylwestrowej postanowiliśmy z kolegą nieco się schłodzić. Tym razem okulary były całe, ale znowu zapłaciłem chorobą.

Orzeźwienie po sylwestrze

Orzeźwienie po sylwestrze

Dopiero pandemia sprawiła, że pomyślałem kolejny raz o morsowaniu (do trzech razy sztuka). Zacząłem 22 listopada 2020 roku i nie mogę przestać. Co najmniej raz w tygodniu od tego czasu morsuję. Czasem w formule 5 km biegu, 5-10 min w wodzie, 5 km biegu. Czasem po prostu samo morsowanie. Bez biegania jest zdecydowanie zimnej, ale i do tego się przyzwyczajam.

Z rodziną

Z rodziną

Morsowanie - Roztoczańskie Morsy

Morsowanie – Roztoczańskie Morsy

Mój zestaw morsa

  • kąpielówki
  • majtki na zmianę
  • sandały (mogą być buty do wody, ważne jest żeby mieć coś na stopach, raz, że to kwestia bezpieczeństwa, a dwa, że morsowanie z gołymi stopami jest mniej przyjemne)
  • ręcznik (po wyjściu z wody trzeba się koniecznie porządnie powycierać)
  • ubranie na zmianę (oprócz majtek, ubieram się w to w czym przyszedłem 😉 )
  • czapka i rękawiczki (oprócz stóp, warto zadbać o głowę i ręce)

Tuż po

W domu warto zjeść ciepły obiad i zadbać o odpowiednią temperaturę. Jeśli po morsowaniu ktoś dygocze z zimna to nie należy się tego obawiać, to naturalna reakcja organizmu.

Czy to dla wszystkich?

Czy morsowanie jest dla wszystkich? Nie, nie jest. Trzeba być przede wszystkim zdrowym (serce, układ krążenia). Za wyjątkiem kwestii zdrowotnych nic nie szkodzi na przeszkodzie żeby spróbować. Trzeba przełamać strach i spokojnie, ale zdecydowanie się zanurzyć. Oddychać spokojnie, najlepiej wchodzić w grupie i po prostu cieszyć się z wielu dobrodziejstw jakie płyną z morsowania. Ja już nie marznę, czuję się świetnie, nie choruję i każdemu polecam spróbować.


Bartosz Małłek

Urodzony w Opolu, pochodzi z Tarnowa Opolskiego. Absolwent Uniwersytetu Opolskiego na kierunku Politologia o specjalizacji dziennikarskiej. Pilot wycieczek, organizator, animator kultury, społecznik, podróżnik, genealog. Prezes Fundacji Czas Podróżników. Doktorant w zakresie historii na Uniwersytecie Opolskim. Zajmuje się problematyką przesiedleń ze wschodu po 1945 roku, emigracją, genealogią, genealogią genetyczną, a także historią Słowian i Wikingów.