Wielkanoc na Krajnie

Od paru lat żyję między Opolem, a Kołobrzegiem. W Opolu mieszkam na co dzień, ale święta zwykle spędzam z narzeczoną w domu jej rodziców, w Kołobrzegu, na Pomorzu Zachodnim. Zatem mogę powiedzieć jak wyglądają współcześnie święta wielkanocne na Opolszczyźnie i Pomorzu, ale jak to było na ziemi moich przodków?

Wielokrotnie pisałem o Krajnie jako o części historycznej Wielkopolski. Wynikało to m. in. z podziałów administracyjnych, ale chyba poprawniej byłoby napisać, że Krajna to Pomorze. Zatem można stwierdzić, że z Opola trafiłem znowu na Pomorze, wprawdzie jest to Pomorze Zachodnie, ale zawsze to Pomorze.

Fot. W trakcie przygotowań

Prof. Jowita Kęcińska-Kaczmarek, regionalistka i znawczyni zwyczajów Krajny w wywiadzie opowiada o Wielkanocy na Krajnie.

W Niedzielę Palmową święcono skromne palmy czyli gałązki wierzbowe z kotkami, czasami przystrojone bukszpanem (na Krajnie zwanym gryszpanem), związane wstążką. Po powrocie do domu palmy były umieszczane za świętymi obrazami.
W wielkim tygodniu przygotowano się na święta, sprzątano dom i obejście. Szczególnie dzieci przygotowywały pisanki i kraszanki, które z reguły były farbowane za pomocą łupin z cebuli. Na stole nie może zabraknąć szynki, a także babki drożdżowej.

Wielki Piątek

Na Krajnie znany był zwyczaj tzw. „boże rany”. Zwykle gospodarz wstawał rano i zbierał gałązki z kolcami (m. in. tarniny lub agrestu), następnie na pamiątkę ran Chrystusa smagał dzieci po nogach.

W Wielki Piątek, jak można przeczytać tutaj, zażywano także kąpieli na dworze, przed wschodem słońca lub w strumieniu, rzece lub jeziorze. Kąpiel miała mieć magiczną moc zapewniającą zdrowie i ładną cerę.

Fot. Muzeum Kultury Ludowej w Osieku

Wielka Sobota

W sobotę święcono potrawy zanoszone do kościoła w koszyku. Gdy we wsi nie było kościoła, potrawy mogły być święcone na dworze, pod krzyżem, kapliczką lub u bogatego gospodarza. Dawniej ze święconką chodziły gospodynie. W koszyczku nie mogło zabraknąć jajek (po jednym na każdego domownika), kiełbasy, szynki, chleba, babki, soli i chrzanu. Święcono także wodę i gałązki głogu. Miały one chronić przed złem, a przede wszystkim piorunami. Woda święcona w domu to podstawa. Kropioną nią ziemię przed pierwszym wysiewem, a także bydło przed wypasem. Bydło miało również smarowane pyski solą. Jednym ze zwyczajów, którego pochodzenie zdaje się być słowiańskie, było palenie ogniska przed kościołem. Do domu wracało się z niespalonymi gałązkami cierni, które zatknięte w pole miały zapewnić urodzaj i ochronę plonów przed gradobiciem. Nieco późniejszym zwyczajem, bo XX-wiecznym, jest pochodzący z Niemiec zwyczaj przygotowywania gniazdka dla zająca.

Niedziela Wielkanocna

Po rezurekcji odbywały się wyścigi wozów, który gospodarz przyjechał pierwszy do wsi, ten pierwszy ukończy żniwa. Dawniej uroczyste śniadanie zaczynano od zjedzenia chrzanu i popicia wódką. Na stole nie mogło zabraknąć jajeczka, jednak zwyczaj dzielenia jajkiem jest bardzo młody i nie ma swojego źródła na Krajnie. Jego źródeł należy szukać w Bożym Narodzeniu. To prawdopodobnie właśnie wzorem grudniowych świąt, gdzie dzieli się opłatkiem, powstał zwyczaj dzielenia się jajkiem. Dzielono się za to wszystkim tym co było w koszyczku, święcone w sobotę. Po śniadaniu dzieci znajdowały słodycze ukryte w gniazdach dla zająca.

Poniedziałek Wielkanocny   

Na Krajnie zwyczaj polewania wodą nie był znany, a przynajmniej bardziej powszechna była inna jego odmiana. Dyngus był znany i kultywowany, ale nie był on mokry. Zatem chłopcy chłostali dziewczęta gałązkami brzozy czy jałowca. Za to otrzymywali pisanki, a później datki pieniężne. We wtorek role się odwracały.

Źródła:

Muzeum Krajny

Wywiad z prof. Jowitą Kęcińską-Kaczmarek