Podsumowanie stycznia

Pora na małe podsumowanie stycznia. Może to będzie nowa, świecka tradycja? Jest co robić, a materiału wcale nie ubywa, wręcz przeciwnie. Styczeń przyniósł także małe zmiany w funkcjonowaniu bloga.

Domek Lodowy
Ze względu na to, że mam informację o dwóch potencjalnych kupcach (a dzisiaj ujawnił się kolejny) postanowiłem zakończyć zbiórkę na Domek Lodowy. Zbiórka została rozliczona i projekt ostatecznie zamknięty. Czekam na nowego kupca tego obiektu oraz mogę wreszcie skupić się na innych projektach.

Przystanek Sypniewo
Wspominałem na Facebooku o nieczynnej stacji w Sypniewie i o marzeniu żeby ten obiekt odżył (jakoś ciągnie mnie do dawania nowego życia starym i zrujnowanym budynkom). Póki co sonduje jakie są możliwości żeby coś z nim zrobić. Obiekt jest własnością PKP. Napisałem maila do PKP – bez odpowiedzi, do burmistrza gminy Więcbork – bez odpowiedzi. Na pewno znacie to przysłowie „Jak nie drzwiami to oknem”. Napisałem kolejnego maila do PKP – cisza. W końcu napisałem do prezesa oddziału PKP do którego należy obiekt. Jeszcze tego samego wieczoru prezes zlecił sprawę komu trzeba, a ja już otrzymałem komplet informacji. Miła pani wprawdzie chciała wynająć stację (kto normalny wynajmuje obiekt nadający się do generalnego remontu?), ale potem przekazała sprawę koledze zajmującym się sprzedażą, który ma się do mnie odezwać. Czekam. Pomysł w głowie jest. Tym razem bez żadnych szalonych zbiórek. Kredyt, dotacja, konkretny pomysł. Muszę tylko znaleźć odpowiednie fundusze unijne w województwie kujawsko-pomorskim.

Praca z MyHeritage
W sumie liczyłem, że zakup abonamentu sprawi, że moje badania ruszą nie wiadomo jak mocno. Okazało się, że ten zakup motywuje mnie do pracy, ale oszałamiających odkryć nie zanotowałem. To jeśli chodzi o nowych przodków. Za to dodaję całkiem sporo nowych osób gdzieś w innych liniach, które mogę dodać do drzewa niemal hurtowo. Jest więc na pewno oszczędność czasu, ale także niebezpieczeństwo pomyłki. Trzeba zwracać uwagę co się dodaje.

Witkowski – spokrewniony
To nazwisko mojej praprababci. Nosi je także parę osób mi znanych. Przeprowadziłem małe śledztwo i okazało się, że mąż mojej znajomej to mój czwarty kuzyn w pierwszej linii. Inna koleżanka nosząca to nazwisko pochodzi z rodziny z zupełnie innych stron. Być może okaże się kiedyś, że nasze linie się łączą, a póki co pokrewieństwa nie zanotowałem.

Projekt Argentyna
Jest to projekt w który zaangażowany jestem całym sercem i mam nadzieję, że w końcu uda mi się znaleźć przodków mojej genetycznej kuzynki z Argentyny. Poświęcam mu mnóstwo czasu i jestem coraz bliżej celu. W drzewie dodałem już potencjalnych przodków do 1925 roku. Zostaje mi jedynie przewertować księgi do 1941 roku. Strasznie mozolna praca. Na koniec zostanie mi dodać ludzi zapisanych w spisach Państwowego Urzędu Repatriacyjnego i dzięki temu powinienem uzyskać w miarę czytelny obraz rodziny której szukam.

Zmiany na blogu
Nowy rok to okazja żeby zrobić porządek i nieco uporządkować wiele spraw. Postanowiłem, że już pora żeby przejść na optymalny tryb publikacji artykułów. Zatem kolejny artykuł pojawi się w następny wtorek i będzie to stała dzień publikacji. Okazuje się, że jeden artykuł w tygodniu musi wystarczyć, bo inaczej nie jestem w stanie wyrobić się z innymi obowiązkami, a nie chciałbym zaniedbywać żadnych. Tym bardziej, że doktorat sam się nie napisze.

Inne, nie mniej istotne
Masę osób do mnie się zgłasza po pomoc, ja także staram się jak mogę pomagać mojej bliższej i dalszej rodzinie w poszukiwaniach. Nie sposób tutaj opisać wszystkich odnalezionych krewnych, a unikam raczej pisania z imienia i nazwiska, bo różnie bywa.