Brytyjskie i skandynawskie DNA w rodzinie

Kolejny raz przekonałem się, że warto badać także boczne linie naszej rodziny. Dzisiaj za pomocą DNA zrobiłem kolejny krok w odkrywaniu historii rodziny.
Dzięki wynikom badań DNA siostry mojego dziadka ojczystego i porównaniu tych wyników z innymi wynikami moich najbliższych jestem w stanie stwierdzić, że mój dziadek musiał posiadać zbliżone DNA do swojej siostry. Niby jest to logiczne, że rodzeństwo powinno mieć podobne DNA, ale np. ja mam 10% DNA pochodzenia irlandzkiego, walijskiego lub szkockiego, a mój brat w ogóle tego DNA nie posiada, za to posiada 10% DNA skandynawskiego. Mój dziadek na pewno posiadał i jedno i drugie. To wiem dzięki porównaniu wielu próbek DNA (pisałem o tym tutajtutaj). Nie wiedziałem z której strony dziadek otrzymał dany fragment DNA. Z pomocą przyszło badanie wnuka brata mojego dziadka. W zasadzie nie musiałem go specjalnie namawiać na testy. Jak tylko dowiedział się o takiej możliwości to zamówił test na stronie www.familytreedna.com.

Rodzice mojego dziadka to Jan Małłek i Teresa Osińska. Zatem pochodzenie brytyjskie i skandynawskie mogło albo pochodzić od jednej osoby albo podzielić się między moich przodków. Zbadanie kuzyna dało mi rozwiązanie tej zagadki. Kuzyn mój jest od strony rodziny Małłek zatem DNA jakie on posiada może odpowiedzieć na parę pytań. Oprócz typowego dla Polski DNA z Europy Wschodniej posiada on także 4% DNA skandynawskiego oraz 7% DNA żydowskiego. Co nam to mówi? DNA skandynawskie musiał dostać od Małłków, a to żydowskie dostał z drugiej strony, bo ta moja gałązka żydowskiego DNA nie posiada.

Zatem jeśli mój kuzyn posiada skandynawskie DNA to oznacza, że pochodzi ono ze strony Małłków, a moje DNA brytyjskie pochodzi od strony Osińskich.

Po stronie Osińskich jest parę nazwisk, które mogą sugerować pochodzenie brytyjskie. Samo nazwisko mojej prababci mogło brzmieć O’Shee. Jest jeszcze nazwisko Gummer oraz Weiss, które przecież w oryginale mogło brzmieć White. Kolejnym obco brzmiącym nazwiskiem jest Weber. Zatem jak widać jest parę możliwości. Może kolejne badania doprowadzą do tego, że uda się odkryć moich zagranicznych przodków.

Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa nazwisk skandynawskich od strony Małłków. Nie mam tutaj nazwisk, które mogłyby sugerować skandynawskie pochodzenie. Myślałem, że z tej strony mam brytyjskich przodków ponieważ jest tutaj np. typowo walijskie nazwisko Thomas. Przy patronomicznych (pochodzących od imienia ojca) nazwiskach skandynawskich ciężko mówić o typowości i póki co nie mam pomysłu nawet na hipotezy, które nazwiska mogłyby być skandynawskie. Zatem niezbędne będą kolejna badania DNA.

Jak widać tam gdzie genealogia nie może tam genetykę pośle. Jedna bez drugiej rzecz jasna nie może funkcjonować, ale genetyka może pomóc nam odkryć coś do czego nie bylibyśmy w stanie dotrzeć za pomocą tradycyjnej genealogii. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś odnaleźć te moje zagraniczne korzenie i być może wtedy połączyć się z zagraniczną nitką i dalej szukać korzeni w ich ojczyźnie.